Andrzej Żelazny

„Bambino” i okolice, wspomnienia

Uczelnia, Politechnika Częstochowska dała mi wykształcenie, zawód i umożliwiła start w dorosłość, ale to co najmilej wspominam to życie po wykładach , ćwiczeniach i kolegów, których się nie zapomina.

Wiosną 1957 roku Rada Uczelniana ZSP ogłosiła konkurs na wieczornicę przygotowywaną przez poszczególne lata. Konkurs wygrał nasz drugi rok Budowy Maszyn wzmocniony koleżankami z drugiego roku Wydziału Włókienniczego. W przedstawieniu zatytułowanym „Bawimy się w ZMP” występowali wszyscy późniejsi założyciele kabaretu „Bambino”.

Nie pamiętam wszystkich nazwisk, zostały mi w pamięci : Gabrysia Krzyżykowska, Jadzia Placek, Adela Malinowska, Andrzej Bińkowski, Piotr Snarski, Janek Łaskawiec, Rysiek Uklański, Kazik Gabryel, Stasiek Sawicki. Program był składanką tekstów znanych satyryków. Znalazło się jednak miejsce na kilka własnych tekstów głównie związanych z Uczelnią. Największą sympatię widzów wzbudzały teksty dotyczące znanych wszystkim osób. Fizykę wykładał docent Antoni Pietraniec , który próbował nas przekonać do tej pięknej dziedziny wiedzy, między innymi poprzez konieczność posiadania umiejętności wyprowadzenia równania Schrodingera na dwóch kartkach papieru prośbowego ( tak się wówczas nazywał popularny dzisiaj format A4). Myśmy mieli jednak swój pomysł na fizykę atomową śpiewając:

‘Panie Docencie daruj nam życie
Pozwól studiować nam godnie
Naucz atomy rozbijać młotkiem
Będzie o wiele wygodniej’

Nasz dziekan prof. Oskar Michejda powrócił ze studiów doktoranckich w USA i kupił sobie samochód.

Także i dziekan nasz wsparł motoryzację
Kupił se DKW i wzbudza sensacje

Zwrotek było ponad 20 a śpiewał je Kaziu Dębski . Każda Katedra miała za swoje.

Jeżeli była szczególnie lubiana to miała jeszcze swój wierszyk:

Chcesz mieć trudności
Zadrzyj z Katedrą Wytrzymałości.

Albo :

Jest też Katedra tej Ekonomii
wiedząca co to jest kryzys
dla niej był straszny chyba Październik
bo nie wiedzieli gdzie wyzysk.

Nagrodą za zajęcie pierwszego miejsca w konkursie były wczasów na jeziorach.

W lipcu 1957 roku liczną grupą studentów po drugim roku wyjechaliśmy na praktykę do Wytwórni Silników Wysokoprężnych w Andrychowie. Zbliżało się święto 22 lipca. Nie wiem kto wpadł na pomysł aby nam zaproponować przygotowanie części artystycznej na okolicznościowej akademii. Mieliśmy przygotowanych sporo tekstów. Należało je tylko zatwierdzić przez cenzora i program był gotowy. Z małymi problemami,

Andrzejowi Bińkowskiemu udało się przekonać cenzora w Wadowicach, że teksty są publikowane w prasie oraz cel jest praworządny. Piotrek Snarski wraz z Andrzejem Bińkowskim napisali kilka zwrotek kupletów o Andrychowie. Pamiętam tylko, że było tam narzekanie na kiepski repertuar kina :

‘… filmy są albo z tej słynnej DEF’y
albo z wytwórni Gorkiego’

oraz brak rozrywek dla młodzieży

‘…młodzież się nie ma gdzie bawić,
chodzi więc sobie na Pańską Górę,
aby tam cnotę zostawić’.

Całe nasze przedstawienie było bardzo dobrze przyjęte przez uczestników akademii a kuplety o ich mieście wręcz entuzjastycznie. Półtorej godziny już trwało widowisko a my mieliśmy jeszcze parę numerów. Prawdopodobnie było to za dużo dla organizatorów bo polecili zakończyć spektakl. Takiej akademii z okazji i ku czci to na pewno już mieszkańcy Andrychowa w przyszłości nie mieli.

Po tak udanym starcie i wykorzystaniu nagrody jaką były wczasy na jeziorach , w nowym roku akademickim postanowiliśmy założyć teatrzyk satyryczny. Były jednak wątpliwości czy określenie ‘teatrzyk’ nie jest grubą przesadą więc ostatecznie stanęło na Studencki Zespół Satyryczny. „Bambino”. To pomysł Janka Łaskawca. Był to czas kiedy różnego rodzaju teatrzyki powstawały ja grzyby po deszczu więc byliśmy przekonani , że i nam się uda. Zabrano się do przygotowania programu, który miał zaspokoić nasze ambicje. Program miał być w całości oparty o własne pomysły i teksty. W tym czasie dołączył do nas Janusz Mielczarek student WSE. Janusz miał wiele pomysłów więc prace ruszyły cała parą. Mała scena i salka świetlicy DS 2 już nas nie zadawalała. Znaleźliśmy poparcie u kierownictwa Domu Kultury Zakładów „Stradom”, gdzie w zamian za występy dla pracowników otrzymaliśmy do dyspozycji dobrze wyposażoną sale widowiskową na 300 miejsc..

Pierwszy program, z którym wystąpiliśmy publicznie miał tytuł „Białe na czarnym”. Przed pierwszym publicznym pokazem należało się zaprezentować przed cenzorem, który miał sporo uwag do niektórych tekstów. Należało je zmienić, oczywiście wyszło, że na gorsze.

O naszych kłopotach z cenzurą tak pisał redaktor Tadeusz Kwaśniewski (Życie Częstochowy) w pierwszej recenzji z naszego przedstawienia :

‘…gdyby przeciwnicy tekstów „Bambino” zapoznali się z tekstami np. „Bim-Bomu” dostaliby chyba białej gorączki”.

Najwięcej zastrzeżeń wzbudził skecz który uważaliśmy za jeden z lepszych. Na scenie biega w koło sputnik radziecki, a po chwili wylatuje amerykański i próbuje nawiązać z nim rozmowę : „do you speak english ???” odpowiedź ‘nie ponomaju, nie ponimaju” , „Parlez vous francais???”,”nie ponimaju, nie ponimaju” , „parlata italiano ???” , „nie ponomaju nie ponimaju”, „sprechen się deutsch ???” z entuzjazmem „Ja, ja, ja”. Sens był tak oczywisty tej rozmowy, że pani Mierkowa ówczesna szefowa miejskiej cenzury nie miała wątpliwości. Ten numer nie przeszedł.

Pierwszy program STS „Bambino” - „Białe na czarnym”

Premiera odbyła się w świetlicy DS 2. Było to przedstawienie dla naszych Kolegów. Premiera publiczna w marcu 1958 roku odbyła się w Domu Kultury „Stradom”. To był prawie prawdziwy teatr, prawdziwa scena prawdziwi widzowie i prawdziwe bilety wstępu. Do programu dodawaliśmy co jakiś czas nowe numery. Jeden z nich o mało nie skończył się dla mnie i Piotrka Snarskiego fatalnie.

Nasz kolega Wiesiu Wełpa ubiegał się o stypendium. Zgłosił się z odpowiednim podaniem do dziekana i taki był wg niego przebieg rozmowy:

‘Pan się stara o stypendium, Panie Wełpa?
Tak Panie dziekanie
Kto Pana utrzymuje ??
Mama
Co mama robi ??
Jest sprzątaczką
A ile zarabia ??
800 zł. Panie dziekanie
Ilu Was jest w domu ?
Czworo
To na Pana wypada 200 zł
Tak panie dziekanie
I to panu wystarcza ?
Musi
Jak Panu wystarcza to po co panu stypendium ‘

Oczywiście Wiesiu stypendium dostał ale to był gotowy skecz do programu.

Kilka dni po jego wystawieniu pani Janeczka w dziekanacie przywitała mnie i Piotrka Snarskiego słowami : „Panowie po co Wam to było, profesor powiedział , że Snarski i Żelazny to u mnie dyplomu nie zrobią”. Nie wiadomo jak by to się skończyło ale pan profesor jakiś czas po tym przeniósł się na inną Uczelnie a my wraz z resztą Kolegów obroniliśmy dyplomy 26 czerwca 1962 r.

Program ‘Białe na czarnym” był wystawiany przez około trzy miesiące.

W tym czasie byliśmy z programem w Katowicach, Gliwicach, Bytomiu, Zawierciu, Radomsku, Porębie i Sosnowcu.

W roku akademickim 1958/59 przygotowano nowy program „Uśmiech na raty” . Był wielokrotnie przedstawiany ale głównym celem było przygotowanie programu który będzie prezentowany podczas naszego pobytu w Karkonoszach. Przyjechaliśmy do Karpacza z zamiarem spędzenia wakacji a finanse miały zapewnić dochody z występów. Niestety pamiętam tylko część uczestników tej eskapady: Jadzia Placek, Rysiek Uklański, Jasiu Łaskawiec, Andrzej Sawicz, Żużu Sroczyński, Janusz Mielczarek.

Naszą kwaterą w Karpaczu był Domu Turysty. Spędziliśmy tam trzy tygodnie dając około 15 przedstawień w Karpaczu, Bierutowicach, Cieplicach, Szklarskiej Porębie, Kowarach, Sosnówce oraz w wielu domach wczasowych. Dzisiaj może budzić zdziwienie jak to wszystko dało się zorganizować bez wcześniejszego przygotowania. Janusz Mielczarek zabrał ze sobą motocykl marki Java.

To był klucz do sukcesu organizacyjnego. Wszystkie te miejscowości był położone blisko siebie a mając taki pojazd można było jednego dnia zorganizować kilka występów.

Taki zespół jak nasz mający gotowy plakat i pieczątkę był zbawieniem dla każdego kaowca w domu wczasowym , który nie miał na co wydać pieniądze. Magia teatru studenckiego działała wszędzie i ludzie chcieli to oglądać, nie ważne było jak się mówi lecz ważne co się mówiło.

Plakat STS „Bambino”

W domach wczasowych sprawa frekwencji była załatwiona automatycznie, wszyscy wczasowicze chcieli zobaczyć coś nowego. Występy w Domach Kultury wymagały jednak trochę przygotowania. Należało wywiesić plakaty, rozprowadzić bilety i tp. Widzów zawsze zebrało się tylu, że sale nie świeciły pustkami. Czas szybko uciekał i trzeba było wracać do domów. Nasz główny księgowy , Andrzej Bińkowski wyliczył, że z zarobionych pieniędzy wystarczy na pokrycie kosztów naszego pobytu w Domu Turysty. Dodatkowo każdy dostał bilet powrotny do domu i 50 zł. żywej gotówki . Dzisiaj można twierdzić , że był to jedyny w Polsce taki rajd chałturniczy zespołu studenckiego na skalę nie do pobicia.

Działalność „Bambino” przetarła ścieżkę. Okazało się , że w Częstochowie jest zapotrzebowanie na kulturę studencką pamiętając jednak o tym , jakie to były czasy. Program „Uśmiech na raty” był ostatnim pełnym programem „Bambino”. Potem nastąpił okres stagnacji i powolnego ograniczania działalności.

Ostatecznie nastąpiło rozwiązanie zespołu. Teatrzyki studenckie zamieniały się stopniowo w przedsięwzięcia zawodowe oparte o dobre teksty, muzykę i aktorstwo. Myśmy tych ambicji nie mieli a i zaplecza muzyczno-tekstowego też nie było. Oficjalne zakończenie działalności odbyło się w czasie „stypy” 29 października 1960 r. w klubie „Filutek”. Wzięły w niej udział osoby związane z zespołem oraz przedstawiciele Władz Uczelni i ZSP. Wszyscy uczestnicy spotkania zostali obdarowani pamiątkowymi medalami wg projektu Janusza Mielczarka. Medale wykonali zaprzyjaźnieni instruktorzy z wydziału metalurgicznego.

Zaproszenie na „Stypę pożegnalną” SZS Bambino.

Medal STS „Bambino”

Zdjęcia pamiątkowe uczestników „Stypy”

Stoją od lewej: Janusz Mielczarek, Andrzej Żelazny, Zdzisiu „Żużu” Sroczyński, Adela Malinowska, Rysiu „Szwejk” Uklański, Marysia Siwek. Siedzą od lewej : Stasiu Sawicki, Jadzia „Plastuś” Placek, Kaziu Gabryel, Danusia Doryn.

Stoją od lewej: Andrzej Żelazny i Żużu Sroczyński.
Siedzą od lewej : Bogusia Horyńska, Zdzisiu „Dzidzio” Biśta, Halinka Łaskawiec, Jasiu Łaskawiec, Zosia Stryjewska

Stoją od lewej: Janusz „Ubranko” Niedziałek, Żużu Sroczyński, Adela Malinowska,Rysio „Szwejk” Uklański, Marysia Siwek. Siedzą od lewej :Stasio Sawicki, Jadzia „Plastuś” Placek, Kazio Sawicki, Państwo Dorynowie, Tadziu Horyński.

Podczas całego okresu działalność „Bambino” występowało w nim wiele osób , nie wszystkich pamiętam: Barbara Bożek, Leokadia Polak, Jadwiga Placek, Adela Malinowska , Maria Siwek, Stenia Zotyka , Kazimierz Gabryel, Jan Sołtysik ,Andrzej Bińkowski, Włodzimierz Kocela, Jan Łaskawiec, Janusz Mielczarek, Józef Poroszewski, Stanisław Sawicki, Piotr Snarski, Ryszard Uklański, Andrzej Żelazny, Zdzisław Sroczyński i inni.

Koledzy którzy po nas próbowali bawić się w teatr mieli już trochę łatwiej.

„Bambino” było nierozerwalnie związane z Klubem Studenckim „Filutek” chociaż znacznie wcześniej powstało ale i tu i tam działali w zasadzie ci sami ludzie.